Wiersz napisany przez mnie trzy lata temu, 25 sierpnia 2014.

"Manhattan"
Anna Seroczynska-Kopacz

Zaproszenia na Bar Mitzva (chłopców) i Bat Mitzvah (dziewczynek), pojawiają się w okolicach kwietnia, wraz z rozkwitającymi kwiatami i zieleniejącymi się drzewami. Prawdziwa synergia, dojrzewaniu przyrody towarzyszy dojrzewanie naszych dzieci.

Jakiś czas temu widziałam film z Robertem de Niro i Anne Hathaway, w którym ta ostatnia wciela się w młodą i ambitną założycielkę start-up, oferującego zakupy modowe przez internet.

M. poznałam rok temu, wprowadziła się z do naszego miasta z Hamburga, aby być blisko swojego syna i wnuczka. M. jest 75-letnią kobietą, która ma duszę i energię dwudziestolatki.

Nie przez przypadek większość amerykańskich projektantów ma środkowoeuropejskie, żydowskie korzenie. Należą do nich tacy designerzy jak Ralph Lauren, Donna Karan, Calvin Klein czy Diane von Furstenberg.

Od kilku lat mam wrażenie, że czas gna coraz szybciej. Pewnie nic w tym odkrywczego, zważywszy, że przekroczyłam już czterdziestkę a tempo życia w Ameryce jest generalnie szybsze niż w Europie.

"Dzienniki amerykańskie" Julii Hartwig przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, gdyż pomimo tego, że autorka opisuje w niej Amerykę z początku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, wiele jej spostrzeżeń jest wciąż aktualnych.

High Line jest przykładem jednego z tych genialnych pomysłów, które są zadziwiające w swej prostocie i jak się potem okazuje, stają się niezwykle lubiane i przy okazji przynoszą zysk.

Londyn to jedno z tych miejsc, do których zawsze lubię wracać. Mam do niego sentyment, bo tutaj przyjeżdżałam najpierw jako licealistka, potem studentka a teraz po raz pierwszy z własnymi dziećmi. Zawsze czuję się tu jak u siebie.

Za każdym razem gdy przyjeżdżamy do Filadelfii, dzieje się tam coś ciekawego.

Strony

Subskrybuj Wolna Amerykanka RSS