Albo to lubisz, albo nie. Ja po dziewięciu latach mieszkania na tzw. suburbs, mogę kategorycznie stwierdzić, że wolę duże miasto. Tak się jednak czasem w życiu układa, że trzeba coś robić wbrew sobie i szukać w tym tymczasowego sensu.

Nowy Jork jest tak zmysłowy i pobudzający, że przypomina mi afrodyzjak. Posiada to, czego zawsze brakowało mi w Polsce: naturalność, luz i radość życia. To miasto jest jak głęboki oddech, który napełnia cię dobrą energią.

Już sama nawet nie wiem ile razy bylam w Nowym Jorku, mogę jedynie stwierdzić, że od tych kilkunastu lat, gdy zobaczyłam to miasto po raz pierwszy, cały czas mnie fascynuje.

Tym pytaniem żegnałam się z moją rodzinną Warszawą ostatniego dnia lutego 2006 roku na lotnisku Okęcie.

Strony

Subskrybuj Wolna Amerykanka RSS